Hm... Ostatnio wkreciłem się lekko w jazdę gokardami. Talent do tego mam przeciętny, a i moje sto siedem kilo w bokserkach zaraz po kompieli przytłacza sprzęt (wszak ma jedynie sześc i pół konia mechanicznego) jednak daje to nie opisaną frajdę i rozłancza moje nacodzień przegżane styki.
Tor jest profesjonalnie prowadzony: czasy na bierząco na ekranach, zdjęcia tważy przy liście startowej, maile z czasami wyścigu i wiele innych statystyk. Troche to drogie ale postanowiłem ograniczyć sporzycie paszy z "szybkich jedzeń" na rzecz gokardowania.
Pozatym to kurwa biurokracja codziennie robi zamach na moją suwerenność, co doprowadza mnie do szału. Urzędnicy nadają się głównie do popijania kawy a co bardziej "szlachetne" jednostki do robienia łaski. Przepisy mamy tak "hipertroficzne" że dochodze do wniosku iż byłem w błendzie myśląc o medycynie jako kierunku kształcenia który jako jedyny przyczynia się do wzrostu świadomości studentów, prawo pozwala karzdego zniszczyć. Kiedyś myślałem że dobrze prosperująca firma zazwyczaj bazuje na dobrym pomyśle, dzisiaj raczej obstawiam mieszaninę pomysł plus dobrzy prawnicy w stosunku procentowym 30 do 70.
I flustruje mnie to trochę, wszak nie stać mnie na etat prwnika i przesto błądze jak dziecko we mgle wśród przepisów, przepisików i kurwa kruczków. A nie daj boże zadrzyj z kimś kto komórke prawniczą posiada.... kurwa rzeź niewiniątek.
Jakiś rok temu wyszedłem na prostą, i generalnie mogłem spokojnie funkcjonować na wysokim poziomie komsumpcji mając zaplecze finansowe o którym większość ludzi może pomarzyć, jednak jak to zazwyczaj bywa postanowiłem przeskoczyć na następny level...
Dzisiaj z szerokiego pola manewru które zdawało się istnieć jeszcze kilka miesięcy temu pozostał wąski korytarz którym mogę ale nie musze się przecisnąć - sie zobaczy.
Cóż decyzja o ostrym rozwoju wydawała sie dośc racjonalna, wszak brak własnej rodziny jeszcze bankowo młody wiek i wizja rozwoju przemawiały za nim. Moze gdybym miał dla kogo utrzymyać płynnośc finansową wszystko potoczyło by się inaczej. I naprawdę nie wiem czy było by to lepsze rozwiązanie, pewnie świadomośc że "mogłem" urosła by do rangi stwierdzenia "wystarczyło wyciągnąć rękę" i meczyła mnie długi czas. A tak jak się uda to kurwa mać poklepie się po ramieniu przed lustrem w nagrodę i (tytuł)